| Propozycja |
|
| | Jak już się trochę uspokoiłam, to przyszło mi do głowy, żeby zapytać, dlaczego pojawił się u mnie o tej godzinie. A bo wiesz, pomyślałem, że mógłbym zabrać Cię dziś do pracy. Szyb nie musiałabyś skrobać. No też mi argument- pomyślałam i tylko lekko się uśmiechnęłam. Ale musisz dać mi z pół godzinki. Weronisia- o ludzie, słyszeliście, słyszeliście, on powiedział Weronisia- czy to coś znaczy? Pewnie nie, pewnie chciał być tylko grzeczny. Jezu, ale mi serce łomocze. Co się ze mną dzieje. Weronisia jak potrzebujesz to nawet godzinę. Kto jak kto, ale my się spieszyć nie musimy. Jejku, on mówi o nas. A ja przecież jestem zwykłym pracownikiem. To daj mi pół godzinki- powiedziałam i zniknęłam w łazience. Z telefonem komórkowym. Przecież ja potrzebuję pomocy od dziewczyn. Ja nie wiem, co ja mam ze sobą zrobić bo wyglądam przekoszmarnie- jeżeli w ogóle istnieje takie słowo. Nie chyba nie istnieje. No dobra koszmarnie wyglądam. Jestem cała napuchnięta. I jak ja się mam teraz na bóstwo zrobić? Ale dziewczyny zaraz coś wymyślą. | | |